Ostatnio poślizgi są na porządku dziennym. Pośliznęłam się w drodze do pracy i wyrżnęłam malowniczego orła na oczach uczniów. Wpadłam w poślizg i, ku uciesze gawiedzi, efektownie zaparkowałam w zaspie śniegu. Zapomniałam o tym, że zapowiedziałam omawianie lektury i zaczęłam z nią pracować z dwutygodniowym poślizgiem. Oczywiście nikt z tego powodu nie rozpaczał...
Szukaj na tym blogu
Obserwatorzy
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą język polski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą język polski. Pokaż wszystkie posty
"Trzech panów w łodce" ["Syzyfowe prace 3]
System oświaty w Polsce od bardzo dawna nie budzi entuzjazmu. Odkąd pamiętam zarzuca mu się, że jest skostniały, przeładowany i archaiczny, że ma się nijak do rzeczywistości za oknem. Trudno się z tym nie zgodzić, tym bardziej jeśli hobbystycznie siedzi się w najnowszych publikacjach z dziedziny zarządzania i czyta raporty dotyczące tendencji w rozwoju świata. Z tym większym zadziwieniem przyglądam się temu, co wymyśla MEN. Jeśli miałabym to zwizualizować, to "trzech panów w łódce, nie licząc psa" usiłuje kijem zawrócić Wisłę. Świat sobie, a oni z uporem maniaka pod prąd ku temu, co minęło bezpowrotnie. Czasem tak się zastanawiam, że może warto byłoby im krzyknąć na tę łódkę, że to Eldorado, to nie w tym kierunku. Wydaje się, że zajęci zaklinaniem rzeczywistości nie dostrzegają, że nawet najśmielsze wizje futurystyczne nie przewidują opcji życia w przyszłości z wiedzą i mentalnością ludzi średniowiecza. Czym się kończy taki mariaż, można prześledzić we francuskich komedyjkach.
Historia magistra vitae, czyli jak odkurzyć "Syzyfowe prace" [1]
Jest taka lektura szkolna, która przyprawia o dreszcze nie tylko uczniów, ale i wielu nauczycieli. Cytując klasyka "jak zachwyca skoro nie zachwyca". Dzieciaki borykają się z niezrozumiałym dla nich językiem, brakiem kontekstu historycznego oraz powolną, nudną akcją. Nauczyciele, jak ten Upiór z II cz. Dziadów, rok w rok przeżywają swoją własną szkolną traumę i zastanawiają się po cholerę mają to omawiać. Wszyscy zainteresowani najchętniej by ją z kanonu wyrzucili, ku powszechnej radości kolejnych pokoleń. Tytuł, iście adekwatny do prób omówienia tego arcydzieła literatury, trzyma się na liście "bestsellerów edukacyjnych" od roku 1949, balansując między lekturą obowiązkową a uzupełniającą.
Jak wygrać z gołębiami?
Kiedy zaczynałam swoją przygodę jako nauczyciel i instruktor teatralny, pojechałam z moimi gimnazjalistami na warsztaty prowadzone przez Adama Hanuszkiewicza. Po zajęciach miałam okazję chwilę porozmawiać z reżyserem. Nie wiedziałam wtedy, że dostałam od mistrza jedną z najważniejszych lekcji pedagogicznych. Hanuszkiewicz powiedział mi wtedy, żebym zawsze pamiętała, że młodzież ma taki stosunek do wieszczów, jak gołębie do pomników.
Kiedy patrzę na listę lektur i czuję trupi odór unoszący się nad kryptą martwych treści, od razu przypominam sobie tamto spotkanie. Co, do jasnej Anielki, obchodzi współczesne dziecko jakiś pułkownik umierający w lesie albo rozkminy o zaletach lipy. Jakiej lipy? Połowa klasy nie odróżnia sosny od klonu, a jabłka wg nich biorą się z supermarketu. Nauczyciel musi więc wykonać istną mission imposible - zainteresować uczniów czymś, co ich zupełnie nie rusza.
Pisane światłem - rozwijamy kompetencje
W zeszłym roku wymyśliłam sobie cykl lekcji wokół liryki i fotografii. Z niecierpliwością czekałam na wiosnę, a tu - pierdut... pandemia. W pierwszym odruchu miałam ochotę zrealizować zajęcia on line, ale w końcu dałam spokój. I bardzo dobrze, bo nic tak nie otwiera wrażliwości, jak jej bezpośrednie doświadczenie.
Potyczki gramatyczne, czyli jak nie zanudzić ćwiczeniami.
Na pomysł tych zajęć wpadłam jak zawsze przypadkiem. Ci którzy mnie znają, wiedzą, że mam bardzo dużo zajęć i czasem po prostu nie nadążam z przygotowaniem się do lekcji. Tak też było tym razem. Przed wyjściem do pracy po prostu wyciągnęłam z segregatora kserówkę z 50 przykładami zdań i zamierzałam dać ją uczniom do rozwiązywania, aby utrwalili składnię. Jedna myśl nie dawała mi jednak spokoju, jak to zrobić, by ćwiczenie gramatyki nie było tak potwornie nudne? Oświeciło mnie praktycznie w drzwiach klasy i...postanowiłam zaimprowizować.
Wyzwania - sposób na rozwijanie umiejętności
Dużo ostatnio mówi się o zasadności prac domowych i o tym, że trudno sprostać podstawie programowej. Mało czasu, dużo materiału, brak przestrzeni na ćwiczenie potrzebnych umiejętności - z tymi problemami boryka się każdy nauczyciel. I każdy staje przed wyborem - poświęcić czas na fajną lekcję, podczas której rozwijane będą kompetencje czy "przerobić" następny fragment teoretycznego materiału. Kolejne zajęcia ćwiczyć umiejętność pisania czy więcej czasu poświęcić na omówienie lektury. Cokolwiek wybierzemy, zawsze będzie to wybór miedzy ważnym i ważnym. Bez gwarancji na słuszność decyzji.
W grupie siła!
![]() |
| Pixabay |
Praca zespołowa to jedna z podstawowych umiejętności, jakie musi posiąść człowiek, by...przeżyć. Od narodzin do śmierci skazani jesteśmy na życie w grupie. Bez niej - giniemy. Chcemy czy nie, jesteśmy zwierzętami stadnymi i wiele swoich potrzeb możemy realizować tylko poprzez kontakt z innymi ludźmi. Może nie musimy już organizować plemiennych wypraw na mamuty, ale wciąż potrzebujemy się grupować, by sprostać coraz większym wymaganiom współczesności.
Drzewa, które pamiętają
![]() |
| ilustracja z książki "Mirabelka" autorstwa Marty Kurczewskiej |
Jakiś czas temu zostałam poproszona przez zaprzyjaźnioną bibliotekę o poprowadzenie warsztatów literackich dla dzieci. Zajęcia miały być osadzone wokół nowej książki Cezarego Harasimowicza "Mirabelka". Początkowo nie byłam nastawiona entuzjastycznie do tego pomysłu, ale kiedy przeczytałam tę niepozorną książeczkę, wiedziałam już, że to będzie niezwykła przygoda.
Literacki zodiak (cz.3)
Czy wiecie, że Julia Capuletti była zodiakalnym Lwem? Gdybyśmy mieli ją scharakteryzować wg reguł astrologii, musielibyśmy powiedzieć, że jest atrakcyjną, namiętną, silną i pewną siebie kobietą, która lubi być w centrum zainteresowania. Od razu widać, że Szekspir nie przejmował się zbytnio astrologią i pisząc o dacie urodzin Julii, nie brał pod uwagę, że jakaś fanatyczka edukacji będzie kiedyś sprawdzała jego wiarygodność od tej strony.Literacki Zodiak (cz.2)
Czy słyszeliście kiedyś o efekcie Forera? Nie? Na nim właśnie opiera się ludzka wiara w horoskopy. Jest to pojęcie z dziedziny psychologii, obserwacja, że ludzie uznają za bardzo trafne opisy ich własnej osobowości, które w rzeczywistości są jedynie ogólnymi zestawami danych odnoszącymi się do znacznej grupy ludzi.
Literacki Zodiak (cz.1)
Lubicie astrologię? Ja bardzo. Nie, żebym zaczytywała się gazetowymi horoskopami i z niepokojem serca czekała nocą na wróża Zygmunta, ale interesuje mnie sama idea czytania przyszłości z gwiazd, atronomiczno - psychologiczne podłoże zjawiska oraz matematyczne wyliczenia towarzyszące tworzeniu "prawdziwych" horoskopów.
Oswoić jednorożce
Interpretacja i metafora to dla moich uczniów zwierzęta legendarne. Ktoś coś tam słyszał o ich istnieniu, ale w praktyce to ich nigdy na oczy nie widział. Co zatem można zrobić, aby oswoić te jednorożce? Jak pomóc uczniom w codziennych poszukiwaniach tych stworów? Ja zaproponowałam dzieciakom dwa warsztaty po 1,5 godziny realizowane po lekcjach. Jeśli ktoś jest lepiej zorganizowany, zawsze może spróbować zrobić to w czasie zajęć lub na godzinie wychowawczej.
Sposób na powtórkę - "Dziady" cz. II
Zderzenie z reformą oświaty w starszych klasach szkoły podstawowej wiąże się u mnie z ciągłym poczuciem braku czasu. Ciągle "gonię" program, mam nieodłączne wrażenie, że wszystko robię "po łebkach", żeby tylko nadążyć za chorą wizją "reformatorów". Nie ma czasu na powtórzenia, ciekawe projekty, zatrzymanie się nad zagadnieniami, które uczniów zainteresują. Wciąż robi się coś kosztem czegoś innego.
Quo vadis - jak w spokoju zrealizować lekcje z lektury?
Z lekturami nie jest łatwo. Zwłaszcza z tymi, które mają set stron. Moi uczniowie z klas VII musieli zmierzyć się z "Quo vadis" H.Sienkiewicza. Mimo iż zastosowałam metodę śledzika lekturowego, dzieciaki i tak miały problem z przeczytaniem powieści Sienkiewicza. I to wcale nie dlatego, że im się nie chciało. Po prostu w natłoku zajęć, lekcji i prac domowych dla niektórych 30 stron dziennie stanowiło barierę nie do pokonania.
W poetyckim labiryncie snu
Kiedy proponowałam klasie III gimnazjum jako lekturę opowiadanie Bruno Schulza, moje koleżanki wymownie stukały się palcem w czoło. Jak to? "Sklepy cynamonowe" w gimnazjum? Przecież oni nic z tego nie zrozumieją. Możliwe. Ale moim zdaniem Schulz nie jest do rozumienia, tylko do przeżycia. A któż jest lepszym ekspertem od emocji niż zbuntowani nastolatkowie?
Kreatywność z jajka
W tym roku znalazłam się w gronie szczęśliwców, którzy dostali godziny na zajęcia dodatkowe. Spojrzałam na plan klas, które uczę i od razu przeszły mi pomysły na wszelakiej maści koła naukowe. Nie ma opcji, żeby ktoś po 8 - 9 lekcjach miał jeszcze czas i ochotę na coś, co wymaga systematycznej pracy i myślenia. Postanowiłam zatem zaproponować uczniom zajęcia pod tajemniczą nazwą Laboratorium Artystyczne (LabArt).
Uczeń - obcokrajowiec i co dalej?
W erze globalnych migracji w polskich szkołach pojawia się coraz więcej dzieci obcojęzycznych, na spotkanie z którymi nasz system edukacji, delikatnie mówiąc, nie jest przygotowany. W naszych placówkach brakuje specjalistów od nauczania obcokrajowców, dzieci uczą się w zwykłych klasach, bez nauczycieli wspomagających, a system egzaminacyjny nie posiada w swoich zasobach poziomowanych testów przystosowanych do potrzeb ludzi, którzy dopiero uczą się posługiwać polszczyzną. Wśród nauczycieli brak jest wiedzy o problemach, z jakimi spotyka się obcokrajowiec, gdy musi się uczyć przedmiotów specjalistycznych (geografia, biologia, chemia) w języku, którego nie rozumie lub zna go słabo.
Najważniejsze 11 sekund w roku
Każdego roku we wrześniu 11 sekund decyduje o tym, jak będzie ci się pracowało przez kolejne 10 miesięcy. W 11 sekund twoja nowa klasa oszacuje dwa podstawowe czynniki: na ile jesteś sympatyczny i wiarygodny. Jeśli uczniowie cię polubią, będą odnosić się do ciebie przyjaźnie i z szacunkiem, otworzą się. Jeżeli uznają cię za wiarygodnego, zaufają twoim kompetencjom i intencjom. Nikogo nie trzeba przekonywać, że te dwa czynniki są kluczowe w edukacji. Co zatem zrobić, by nie zaprzepaścić swoich 11 sekund?
Śledzik lekturowy - jak go wykorzystać w pracy z uczniami (cz.2)
Jak pracować ze "śledzikiem lekturowym"?
W poprzednim artykule opowiedziałam Wam, skąd wziął się pomysł na pracę tym systemem oraz z jakimi problemami musimy się zmierzyć. Dziś chciałabym skupić się na praktycznym zastosowaniu "śledzika lekturowego".
Śledzik lekturowy wymaga od nauczyciela dużo więcej zaangażowania niż tradycyjne zadanie lektury. Poniżej przedstawię tę metodę na przykładzie Krzyżaków i H.Sienkiewicza
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















