Ostatnio poślizgi są na porządku dziennym. Pośliznęłam się w drodze do pracy i wyrżnęłam malowniczego orła na oczach uczniów. Wpadłam w poślizg i, ku uciesze gawiedzi, efektownie zaparkowałam w zaspie śniegu. Zapomniałam o tym, że zapowiedziałam omawianie lektury i zaczęłam z nią pracować z dwutygodniowym poślizgiem. Oczywiście nikt z tego powodu nie rozpaczał...
Szukaj na tym blogu
Obserwatorzy
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MIEE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MIEE. Pokaż wszystkie posty
Ciemno wszędzie, głucho wszędzie dziadowanie w Teamsach będzie
W tym roku spóźniłam się na dziady. Tak bardzo pochłonęło mnie zgłębianie z klasą 7. poezji Kochanowskiego, że...kalendarz nas zaskoczył. Wystartowaliśmy ze świętem zmarłych z dwutygodniowym poślizgiem i w dodatku w wersji on line. Szlag zatem trafił moją wizję czytania utworu w ciemnej, pełnej pająków szkolnej piwnicy, do której wiodą upiornie strome, ponure schody. A miało być tak klimatycznie...Jak wygrać z gołębiami?
Kiedy zaczynałam swoją przygodę jako nauczyciel i instruktor teatralny, pojechałam z moimi gimnazjalistami na warsztaty prowadzone przez Adama Hanuszkiewicza. Po zajęciach miałam okazję chwilę porozmawiać z reżyserem. Nie wiedziałam wtedy, że dostałam od mistrza jedną z najważniejszych lekcji pedagogicznych. Hanuszkiewicz powiedział mi wtedy, żebym zawsze pamiętała, że młodzież ma taki stosunek do wieszczów, jak gołębie do pomników.
Kiedy patrzę na listę lektur i czuję trupi odór unoszący się nad kryptą martwych treści, od razu przypominam sobie tamto spotkanie. Co, do jasnej Anielki, obchodzi współczesne dziecko jakiś pułkownik umierający w lesie albo rozkminy o zaletach lipy. Jakiej lipy? Połowa klasy nie odróżnia sosny od klonu, a jabłka wg nich biorą się z supermarketu. Nauczyciel musi więc wykonać istną mission imposible - zainteresować uczniów czymś, co ich zupełnie nie rusza.
Zwinne portfolio
Wiosna przywitała nas iście po królewsku - koronawirusem. Trzeba być Rządem "Najświętszej RP", aby naiwnie wierzyć, że wirus skutecznie zmniejszający zaludnienie na świecie, ni stąd ni zowąd podziękuje nam grzecznie za uwagę i oddali się, machając czule chusteczką na pożegnanie. Nasi decydenci przez całe lato radośnie, beztrosko wierzyli w Opatrzność i moc Madonny Jasnogórskiej, która miała zapewne wytoczyć swój majestat i obronić nas przed potopem bakcyla. Nie wyszło, a zima "znów zaskoczyła drogowców". Ponieważ nigdy nie miałam aż tak rozbudowanej kompetencji naiwności, by zasiadać w ławach ministerialnych, wykorzystałam czas względnego spokoju na opracowanie techniki pracy na okres ewentualnego lockdownu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

