Kiedy zaczynałam swoją przygodę jako nauczyciel i instruktor teatralny, pojechałam z moimi gimnazjalistami na warsztaty prowadzone przez Adama Hanuszkiewicza. Po zajęciach miałam okazję chwilę porozmawiać z reżyserem. Nie wiedziałam wtedy, że dostałam od mistrza jedną z najważniejszych lekcji pedagogicznych. Hanuszkiewicz powiedział mi wtedy, żebym zawsze pamiętała, że młodzież ma taki stosunek do wieszczów, jak gołębie do pomników.
Kiedy patrzę na listę lektur i czuję trupi odór unoszący się nad kryptą martwych treści, od razu przypominam sobie tamto spotkanie. Co, do jasnej Anielki, obchodzi współczesne dziecko jakiś pułkownik umierający w lesie albo rozkminy o zaletach lipy. Jakiej lipy? Połowa klasy nie odróżnia sosny od klonu, a jabłka wg nich biorą się z supermarketu. Nauczyciel musi więc wykonać istną mission imposible - zainteresować uczniów czymś, co ich zupełnie nie rusza.
