System oświaty w Polsce od bardzo dawna nie budzi entuzjazmu. Odkąd pamiętam zarzuca mu się, że jest skostniały, przeładowany i archaiczny, że ma się nijak do rzeczywistości za oknem. Trudno się z tym nie zgodzić, tym bardziej jeśli hobbystycznie siedzi się w najnowszych publikacjach z dziedziny zarządzania i czyta raporty dotyczące tendencji w rozwoju świata. Z tym większym zadziwieniem przyglądam się temu, co wymyśla MEN. Jeśli miałabym to zwizualizować, to "trzech panów w łódce, nie licząc psa" usiłuje kijem zawrócić Wisłę. Świat sobie, a oni z uporem maniaka pod prąd ku temu, co minęło bezpowrotnie. Czasem tak się zastanawiam, że może warto byłoby im krzyknąć na tę łódkę, że to Eldorado, to nie w tym kierunku. Wydaje się, że zajęci zaklinaniem rzeczywistości nie dostrzegają, że nawet najśmielsze wizje futurystyczne nie przewidują opcji życia w przyszłości z wiedzą i mentalnością ludzi średniowiecza. Czym się kończy taki mariaż, można prześledzić we francuskich komedyjkach.
Szukaj na tym blogu
Obserwatorzy
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lektura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lektura. Pokaż wszystkie posty
Historia magistra vitae, czyli jak odkurzyć "Syzyfowe prace" [1]
Jest taka lektura szkolna, która przyprawia o dreszcze nie tylko uczniów, ale i wielu nauczycieli. Cytując klasyka "jak zachwyca skoro nie zachwyca". Dzieciaki borykają się z niezrozumiałym dla nich językiem, brakiem kontekstu historycznego oraz powolną, nudną akcją. Nauczyciele, jak ten Upiór z II cz. Dziadów, rok w rok przeżywają swoją własną szkolną traumę i zastanawiają się po cholerę mają to omawiać. Wszyscy zainteresowani najchętniej by ją z kanonu wyrzucili, ku powszechnej radości kolejnych pokoleń. Tytuł, iście adekwatny do prób omówienia tego arcydzieła literatury, trzyma się na liście "bestsellerów edukacyjnych" od roku 1949, balansując między lekturą obowiązkową a uzupełniającą.
Opowieść o człowieczeństwie
Nie lubię cyklu powieści o Harrym Potterze. Przeczytałam, obejrzałam ekranizację, doceniam, ale "jak zachwyca, kiedy nie zachwyca". Podobnie mam z sagą George'a Lucasa. Widziałam wszystkie części, nawet kilkakrotnie, rozumiem wielkość dzieła, ale...no nie czuję bluesa. Ostatnio wpadła mi w ręce pewna książka. Przeczytałam ją w jeden wieczór i zapałałam chęcią sięgnięcia po wyżej wymienione teksty kultury jeszcze raz i przyjrzenie się im oczami autora.
Sukces czy porażka?
Rzeczywistość szkolna nie jest przyjazna dla nauczyciela. Mnóstwo materiału, pośpiech i nastawienie na wyniki. Dlatego też każda godzina zajęć jest dla nas na wagę złota. Denerwujemy się, kiedy umykają nam lekcje na wycieczki, apele, warsztaty profilaktyczne czy święta. I niby mamy świadomość, że różnorodne aktywności są dla naszych uczniów dobre, że rozwijają ich kompetencje, a jednak szkoda nam "straconych" lekcji. Dlatego też staramy się, aby każda godzina była dobrze przygotowana i efektywna. Dobieramy sprawdzone metody i ćwiczenia. Czujemy się bezpiecznie, kiedy mamy kontrolę nad przebiegiem zajęć i możemy zareagować, gdy coś idzie zbyt wolno.
Drzewa, które pamiętają
![]() |
| ilustracja z książki "Mirabelka" autorstwa Marty Kurczewskiej |
Jakiś czas temu zostałam poproszona przez zaprzyjaźnioną bibliotekę o poprowadzenie warsztatów literackich dla dzieci. Zajęcia miały być osadzone wokół nowej książki Cezarego Harasimowicza "Mirabelka". Początkowo nie byłam nastawiona entuzjastycznie do tego pomysłu, ale kiedy przeczytałam tę niepozorną książeczkę, wiedziałam już, że to będzie niezwykła przygoda.
Literacki zodiak (cz.3)
Czy wiecie, że Julia Capuletti była zodiakalnym Lwem? Gdybyśmy mieli ją scharakteryzować wg reguł astrologii, musielibyśmy powiedzieć, że jest atrakcyjną, namiętną, silną i pewną siebie kobietą, która lubi być w centrum zainteresowania. Od razu widać, że Szekspir nie przejmował się zbytnio astrologią i pisząc o dacie urodzin Julii, nie brał pod uwagę, że jakaś fanatyczka edukacji będzie kiedyś sprawdzała jego wiarygodność od tej strony.Design thinking. Część druga
O historii i metodzie design thinking pisałam tutaj W tym tekście chciałabym się z Wami podzielić pomysłem na wykorzystanie myślenia projektowego na lekcji. Postanowiłam użyć tej metody przy pracy nad lekturą "Kamienie na szaniec" A. Kamińskiego.
AKCJA - KOMIKS
"Kamienie na szaniec" A. Kamińskiego to dobra pozycja lekturowa. Uczniowie raczej ją czytają, a i pomysłów na omawianie nie brakuje. Niestety, jest to książka, którą my, nauczyciele, musimy czytać praktycznie rokrocznie. I w kółko omawiać... Nie wiem jak Wam, ale mnie się już trochę nudzi. Dlatego też eksperymentuję z metodami pracy. Tym razem na tapetę poszedł komiks.
BIZNESMENI Z SOPLICOWA vol.2
Dziś przedstawię Wam trochę bardziej skomplikowany pomysł na zmagania z "Panem Tadeuszem" - projekt pt. "Wypoczynek w Soplicowie". Wymaga on od uczniów wiele wysiłku, ale efekt jest niesamowity :).
BIZNESMENI Z SOPLICOWA
Nie oszukujmy się. Omawianie "Pana Tadeusza" w szkole to coraz większy koszmar. Uczniowie nie czytają tej lektury, bo trudno im przebić się przez wierszowaną formę, trudne słownictwo, kolosalną liczbę motywów i postaci. Niezrozumiałe są realia Soplicowa, tło historyczne, o niuansach kultury szlacheckiej nie wspominając. Co więc można zrobić, by nie polec już na starcie, w kleszczach podstawy programowej i uczniowskiego oporu?
Metoda lapbooka
O lapbookach napisano już bardzo dużo. W Internecie możemy znaleźć tutoriale, jak je zrobić, przykłady szablonów czy też zastosowań w edukacji czytelniczej. Lapbooki przywędrowały do nas ze Stanów Zjednoczonych, gdzie są jednym z podstawowych narzędzi w edukacji domowej. Coraz częściej nauczyciele przenoszą tę metodę do sal lekcyjnych. Czy jednak potrafimy wykorzystać potencjał lapbooków? Jak sprawdza się to narzędzie w naszym systemie edukacji?
Subskrybuj:
Posty (Atom)







