I jak zwykle - zaczęło się od improwizacji, bo na śmierć zapomniałam, że mam zrobić Mrożka. Nie przygotowałam lekcji, nie wzięłam materiałów - wyluzowałam się jak kaczka.
Na szczęście w podręczniku, który walał się w sali znalazłam kserówkę ćwiczenia, którym lubię zaczynać "Wesele w Atomicach", więc zaczęło się jak zwykle.